Gabinet Psychologa Miniewstyd

View Original

Książki o stracie matki

M. Wicha “Rzeczy, których nie wyrzuciłem” oraz M. Marcinów “Bezmatek”

W 2021 r premierę miały dwie ważne pozycje książkowe w obszarze własnego doświadczenia straty i żałoby po matce. “Rzeczy, których nie wyrzuciłem” oraz “Bezmatek” to pozycje, które są swoistą drogą przez indywidualny proces żałoby autorów_ki. To ich własna opowieść o żałobie, ale i o matce, z którą relacja wcale nie była łatwa i bezpieczna, ale jej strata wciąż rozdzierająca. To obraz matek prawdziwych. Odarty z idealizowania. Autorzy_rki często powracają do wspomnień pełnych sentymentu, czasem zabawnych, a czasem wzbudzających złość czy poczucie odrzucenia.

Przyjrzyjmy się 3 wybranym elementom dotyczącym straty i żałoby, które mają swój udział w obu pozycjach:

1. „Nie mówi się źle o zmarłych” .

To przekonanie, które wpędza we wstyd, jeśli czujemy inaczej. A przecież odczuwamy różne emocje względem osoby, która odeszła. Często złość jest tą najbardziej wstydliwą z emocji, bo przecież jak mogę się złościć lub gniewać na nią_jego, gdy jej_jego już nie ma? A jest to ta emocja, którą czujemy nie tak rzadko. Złość na osobę zmarłą, że zachorowała, że już jej nie ma, że nie chciała się leczyć, za to jaka była lub jak czuliśmy się w jej towarzystwie to tylko przykłady, które mogą obrazować jak wiele powodów możemy mieć by się złościć na tą osobę, na świat, zły los.

2. „Raz lepiej, raz gorzej. Czy to normalne?”

Żałoba nie jest procesem stadialnym. Nie przechodzimy z jednego etapu do drugiego jak opisują to czasem artykuły z serii „etapy żałoby, ile trwają i jak je przepracować”. One się przenikają, zmieniają, wymieniają, mają różny czas trwania. Autorka etapów żałoby Elizabeth Kubler-Ross stworzyła je pierwotnie jako etapy radzenia sobie z chorobą terminalną, a dopiero potem zostały one rozszerzone na etapy żałoby. Ich autorka w toku późniejszych badań wycofała się z teorii stadialnych etapów żałoby. Oczywiście te elementy żałoby mogą być obecne, ale nie muszą następować jeden po drugim ani nie muszą wystąpić wszystkie. Obecnie mówi się o żałobie jako o procesie, a do pracy z żałobą coraz częściej używa się metafor i historii. Właśnie tak przeprowadza nas przez stratę matki autor „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”. Żałoba to proces indywidualny (choć oczywiście ma wymiar społeczny) i możemy mieć poczucie, że czasem czujemy się lepiej, czasem gorzej.

3. „Kim jestem bez niej? Byłam córką/Byłem synem, a teraz?”

Jak matka wpłynęła na to kim jestem? Po stracie bliskiej osoby może pojawić się kryzys tożsamości. Autorzyrki wracają w swoich opowieściach do historii związanych z własną matką, które budowały ich tożsamość, to jacyjakie są dzisiaj przez to jak ich_je wychowały.

Nie są to lekkie książki. Obie są o stracie matki, obie maja wspólne elementy procesu żałoby, ale bije z nich tak różne doświadczenie. Z wierzchu to jakby książki o tym samym, ale są pięknym przykładem na to że proces żałoby jest indywidualny.